Dziwiło mnie że Wano
„Dziwiło mnie, że Wano cieszył się uznaniem wielu znaczących ludzi. Mało tego, czuli się szczęśliwi, jeśli utrzymywał z nimi kontakty.
Pewnego popołudnia odwiedził dziadka znany malarz Łado Gudiaszwili. Wano przyjął artystę kwaśno. Było mi wstyd za okazany brak gościnności. A przecież każdy inny dom czułby się zaszczycony taką wizytą. W dodatku Gudiaszwili chciał dziadkowi zrobić portret. „O, wypraszam sobie! Mnie możesz tylko skarykaturować, obśmiać i poniżyć. Jak wiadomo, masz w tym już dużą wprawę..." — to mówiąc Wano podszedł do półek z książkami i wyjął jakąś pozycję ilustrowaną satyrycznymi rysunkami. „Co, nie poznajesz" Gudiaszwili spuścił głowę. Długo milczał. „Przecież wiadomo, rozstrzelali by mnie, jeśli bym tego nic zrobił" — usprawiedliwiał się. Polem padło nazwisko Robakidze. Nic mi wówczas nie mówiło, zostało bowiem wykreślone z naszej historii literatury. Po latach dopiero dowiedziałem się, że Grygoł Robakidze był w 1913 roku kontrkandydatem do literackiej Nagrody Nobla i przegrał rywalizację z Rabindranathem Tagore, jak i on pisarzem, filozofem i myślicielem. „A widzisz, co tu mam" to mówiąc dziadek sięgnął po niezbyt grubą pozycję w języku niemieckim. Nosiła tytuł „Damon und Mylhos", została wydana w Jenie 1932 roku. To był tom esejów Grygoła Robakidze. Z jego twórczością, w czasie pobytu stypendialnego za granicą, zapoznał się młody malarz Gudiaszwili i pisał o nim z zachwytem. Ale potem, na nieszczęście, Robakidze wziął na warsztat Josifa Wissarionowicza i poświęcił mu w swej książce szkic „Stalin ais ahrimanische Macht". Malarz musiał się zrehabilitować potępieniem pisarza, serią rysunków odsądzających Robakidze od czci i wiary. „Wano, spal tę książkę! Nie nani;i rodziny na kłopoty..." — błagał Gudiaszwili. Dziadek zmroził go spojrzeniem. „A ty nie wiesz, co to jest honor towarzysza sztuki drukarskiej Hańba tym, którzy palili dzieła ludzkiej myśli na stosach" — padły słowa oskarżenia.“(11)
<<<< Kwasowość gleb wyraża
| kaniu Cywil czuje >>>>