Lecz dziewczyna siedziała
„Lecz dziewczyna siedziała już nieruchomo, znów profilem. Znać nie życzyła sobie kontynuacji rozmowy. Łokieć jej był oparty o stolik. Z jednej Strony miota się rozhisteryzowana po ścieżce, a z drugiej — wygląda, jak gdyby miała niezłe nerwy, pomyślał.
Minął kwadrans czy trochę więcej. Restauratorka widocznie siedziała już znów za kasą, bo — przenosząc się z kąta w kąt — chadzały już po ogrodzie maszerująco tony ni to Schuberta, ni to Schumanna gramofon popisywał się na nowo, jak gdyby nic szczególnego nie zaszło. I wtedy wreszcie, zerknąwszy na zegarek na ręku, dziewczyna wstała. Jaśniejąca suknia przesunęła się dość spiesznie, niemal porywiście obok. Nie odwróciła ku niemu głowy, na której już sterczał jej mnisi kapturek.
— Proszę pani — zawołał i szybko zsunął nogi ze stołka..— Przepraszam.
Zatrzymała się wciąż nań nie patrząc.
— Może lepiej panią odprowadzę do przystanku. Tramwaj zatrzymuje się akurat przed kasą lunaparku...
— Dziękuję, poproszę o to kelnera... Nie potrzeba... — i znikła w restauracji.
Zaczekał tedy czas jakiś, a potem wyszedł również. W „Sportowej" restauratora nie było. Natomiast żona jego i kelner rozmawiali o czymś z sensacyjnym ożywieniem. Wydali mu się zarazem czymś przygnębieni, niczym para ludzi nie umiejących jakiejś ważnej a skomplikowanej sprawy pojąć czy załatwić. Bywa bowiem niekiedy tak, że ożywienie łączy się z przygnębieniem.“(3)
<<<< Trafiam wreszcie na furmanki
| Theo miał bratu >>>>